
No no.How someone stuck his finish knife under my heart....
wtorek, 26.stycznia.2010, 19:41
Już styczeń. Powoli kończy się pierwszy miesiąc 2010 roku. Muszę przyznać, że nie przyniósł żadnych, najmniejszych nawet zmian. Bo chociaż co nie co się wydarzyło, były to raczej rzeczy powszechne.I zaraz skończy się kolejny rok...
sobota, 19.grudnia.2009, 14:34
Tak, grudzień już w połowie, a ja, zła kobieta, nic nie pisałam. Nic a nic. Trzeba to zmienić.
No, prawie dwa. Wczoraj, a i owszem, miałam wolne, z czego skwapliwie skorzystałam. Spałam do 11, prawie cały dzień spędziłam w łóżku. Dziś, teoretycznie, też mam wolne, ale niestety, wolność ta obejmuje trochę pracy na kompie - mamy dziś deadline, trzeba dokończyć i poprawić kilka tekstów, i oczywiście dopilnować, żeby można zamknąć numer.
... i zmęczona. Dwa słowa na 'z', oba o dość negatywnym wydźwięku. Ale tak właśnie jest - nie mam na nic ochoty, nie mam sił, ani motywacji zabrać się za pracę, którą powinnam wykonać. I nie tylko za to. Od kilku dni nie jem zbyt wiele tylko tyle, ile naprawdę potrzeba. Bo nawet tego jakoś nie mam siły ani ochoty robić. Nawet spanie mi jakoś nie idzie, jak dziwnie by to nie zabrzmiało. Jestem zaskoczona, że jeszcze oddycham. Chociaż, z drugiej strony jest to przecież odruch bez warunkowy, nie?
And always look at the brigth side of life. Gówno prawda.Ptasia? Świńska? Krowia? Owcza? Chyba świńska
piątek, 6.listopada.2009, 13:07
Grypa. I to chyba pierwsza, jak dotąd, która nie okazała się być tylko i wyłącznie chorobą medialną. Mniemam, że każdy z nas czyta gazety, słucha radia, przeczesuje internet i w którymś momencie obiło mu się o uszy to, co dzieje się na Ukrainie. A słyszeliście o tym, co dzieje się w Polsce? Ha.
Pierwszy miesiąc roku akademickiego za mną. Jak na razie, choć bardzo pracowity, nie obfitował w żadne większe wydarzenia, co uważam za tak samo dobrą jak i złą sytuację. Dobrą - bo przynajmniej nie musiałam się niczym stresować, nikt i nic mnie nie męczyło a złą - bo jak zwykle, w moim życiu się nic nie dzieje. Ale cóż, bywa.
Jutro pierwszy października, data w pewien sposób istotna, dla każdego studenta... Dla mnie również, choć w tym roku z trochę innych powodów.Gdy czas przecieka między palcami...
niedziela, 20.września.2009, 22:18
... zdecydowanie zbyt szybko, a ja jakoś nie mam motywacji, żeby coś z tym zrobić. Po prostu mi się nie chce. A zwłaszcza teraz, gdy w końcu wróciłam do domu i w końcu sobie odpocznę. Już widzę, jak będą wyglądać moje dni - pobudka około 9, śniadanie, książka, film, książka, obiad, film, książka, film, książka, film, spać jak zacznę się przewracać potem pobudka o 9 i tak w kółko Macieju...
A miałam pisać więcej, niż raz na miesiąc... Cóż, nie wszystko zawsze wychodzi. Tym razem z winy ciągłej absencji w domu. Niestety te wakacje obfitują w ciągłe wyjazdy - jeden na szczęście mam już za sobą, ale dwa jeszcze przede mną. Z czego najbliższy - jutro, z samego rana. Samolot mam o 7.45, co znaczy, że na lotnisku muszę być około 6. Szlag by to trafił. Wcale nie chce lecieć do tej Danii a tym bardziej o tak barbarzyńskiej godzinie (i na tak długo). Ale cóż - są ludzie, którzy pewnie chcieli by polecieć za granicę, albo wyjechać gdziekolwiek, więc nie powinnam narzekać.
Aaa, dawno nic nie pisałam. Trochę nie było czasu, przede wszystkim jednak - chęci. Tak to niestety bywa u osób ze stanami depresyjnymi, że na niewiele rzeczy mają ochotę.
Hura, udało mi się naprawić bloga... Trochę eksperymentów oraz poczytania różnych rzeczy na temat nowego myloga i jakoś to poszło.
Nowy. mylog. wkuriwa. mnie. na. maksa. W OGÓLE NIE JEST PRZYJAZNY DLA UŻYTKOWNIKA! Wkurwiają mnie te niepotrzebne 'tagi' 'podpisy' 'nastroje' i osobna opcja do dodawania komentarzy. SZPECI to niemiłosiernie wygląd notki. Ale co? Jak próbuje to skasować, to mi szlag trafia księgę gości, linki, archiwum i całą resztę. Dlaczego? W htmlu jest wszystko w porządku... Fakt, wykasowałam dziś jedną nie potrzebną rzecz, ale umiem się, w tak prostym zakresie i nie tylko, posługiwać htmlem i wiem, czego nie należy robić. I na pewno nic nie skasowałam. Ergo - mylog znowu zawinił. Kurde... Jeszcze chwila, i chyba zacznę szukać nowego serwisu blogowego.
"Ave Szatan!" Taki wrzask niósł się ulicą, gdy dwie koleżanki z roku dostrzegły mnie stojącą przy przejściu dla pieszych, czekającą aż szybko mknące samochody przejadą, a sygnalizacja świetlna zmieni krwistą czerwień na błogą zieleń. Zauważyliście, że tak to można porównać? Ciekawe, czy twórca takiego, a nie innego oznakowania świetlnego miał w głowie taki pomysł: stój na czerwono, czerwień to krew, jak nie będziesz stał, to cie rozjedzie i wszędzie będzie pełno krwi. Zieleń jest mila, i dobrze się kojarzy - jest zielono, to znaczy jest spoko, możesz leźć na ta ulicę.